Dub Fx –„ amazing live performer” to trafne określenie tego zdolnego artysty. Dlatego też bilety na jego koncert rozeszły się jak ciepłe bułeczki. W CSG Dub Fx wraz Flower Fairy wystąpili ostatni raz przed polską publiką, kończąc tym samym promocje ich nowego podwójnego wydawnictwa „ Cause & Fx”.

Muszę się jednak do czegoś przyznać… nigdy nie byłam zagorzałą fanką beatboxu i podeszłam do tego koncertu na luzie, żeby nie powiedzieć z pewnym dystansem. Jednak całkowicie popieram tych, którzy przyjechali z różnych zakątków Polski, tylko dla tego artysty. Oczywiście produkcje Dub Fx były mi wcześniej znane, choćby jego największe szlagiery. Co innego jednak usłyszeć z płyty, a co innego doświadczyć tego na żywo.
 
Kiedy bramy Centrum Stoczni otworzyły się o 21.00, pierwsi fani już zajmowali miejsca. Na mniejszej sali, trójmiejski dj – Reza, rozgrzewał publikę dubstepowym bitem. Wielu osobom klimat imprezy nieco się udzielił i chętnych do tańca nie brakowało. Im bliżej 22.00, tym sala zaczęła wypełniać się po brzegi. W tym samym czasie za zamkniętymi drzwiami odbywała się próba gwiazdy wieczoru Dub Fx. Nam jednak udało się podejrzeć przygotowania do występu i porozmawiać z  Dub FX i Flower Fairy. Ale o szczegółach wywiadu dowiecie się później. O 22.00  wielkie wrota otworzyły się i wystartowali : The Bonobo Hobos i CAde. W rytmie hip hopu przez całą godzinę rozbujali publiczność. Do duetu dołączył niezwykły saksofonista, który dźwiękiem instrumentu rozmarzył niejednego uczestnika koncertu.
 
Z upływem czasu dostanie się do baru graniczyło z cudem. Długie kolejki oczekujących po zimne napoje lekko zniechęcały. Jednak atmosfera była tak gorąca, że trzeba było ugasić pragnienie.
 
Gromkimi brawami powitano Dub Fx wraz z partnerką sceniczną i życiową – Flower Fairy. Pierwsze tworzone dźwięki, wzbogacone śpiewem, na oczach wszystkich zgromadzonych i pierwsze poruszenie na hali. Wreszcie przyszedł ten moment, na który wszyscy czekali. Każdy z widowni był świadkiem nietypowych metod powstawania muzyki. Trzeba przyznać, że głos Benjamina jest świetny i bardzo melodyjny. Od początku swoich kawałków artyści załapali świetny kontakt z publicznością. Wraz z artystami tłum ludzi wykonywał utwory. Atmosfera z minuty na minutę była coraz lepsza. Podczas dwugodzinnego występu zaprezentowano cały przekrój utworów. Mr. Woodnote towarzyszył Dub Fx podczas utworu Flow. Lekkie zdezorientowanie na scenie i wśród publiczności wywołało pojawienie się nikomu nieznany młody mężczyzna, który padł na kolana przed swoją dziewczyną z pytaniem: Czy wyjdziesz za mnie?. Aplauz tłumu i oczywiste – Tak. No bo cóż miała odpowiedzieć niczego świadoma dziewczyna przed wszystkimi zgromadzonymi…zaraz po oświadczynach przyszedł czas na kolejny chyba największy sukces tego artysty „Someone love”. Wszystkim spodobało się wykonanie motywu z filmu” Ghostbusters”. Oczywiście nie zabrakło bisów! Jednak dłużej niż do godziny pierwszej w nocy artyści nie zagrali. Możemy zdradzić, że „życiowy i sceniczny” duet był naprawdę bardzo zmęczony. Cały czas w trasie bez przerwy i mimo że chciałoby się ich dłużej posłuchać, doskonale ich rozumiemy.
 
Miło było obserwować zachowanie Benjamina i Flower na scenie, otwarcie okazywali sobie uczucia. Jest to para o przyjacielskim usposobieniu, którzy wręcz emanują pozytywną energią. Przyjemnie  się Ich ogląda i słucha. Wrota na Main Stage się zamknęły i zaczęło się after party. Było dynamicznie i energicznie. Ukłon w stronę dj – a, ponieważ połamane rytmy mocno udzielały się pozostałym imprezowiczom.
 
Oczywiście ekipa redakcyjna Kluboterapii starała się uwiecznić jak najwięcej chwil z tego niezwykłego koncertu i dzięki temu powstała obszerna fotorelacja. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić wszystkich do naszej galerii. Mamy nadzieję, że nic i nikt nie umknął naszej uwadze.

P.S. Niedługo wywiad z Dub FX i Flower Fairy kiedy?… tego nie ujawnimy. Śledźcie uważnie naszą stronę!