Dla niektórych sezon letnich wypadów na eventy zaczyna się dopiero w czerwcu, jednak Kluboterapia postanowiła rozpocząć go już w maju. Jakiś czas temu informowaliśmy na naszej stronie o evencie Electronic Beats w Pradze. Zachęceni line-upem postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej imprezy. W tym celu wyruszyliśmy do Pragi w poszukiwaniu elektronicznych dźwięków.

 

Nikt z nas nie wiedział tak do końca, czego powinniśmy się spodziewać. Cały czas zastanawialiśmy się czy za 17 euro (tyle kosztował wjazd na imprezę) można na jednej scenie usłyszeć Hot Chip, Booka Shade, Dj Hella, Turboweekend oraz N.O.H.A? I jak to wszystko będzie wyglądać organizacyjnie?
 
Już samo miejsce wywarło na nas pozytywne wrażenie. Hala w której odbywał się event była wystrojona tak, jakby miał się tam zaraz odbyć bankiet, a nie masowa impreza. Całość sprawiała niesamowite wrażenie. Do tego wszystkiego doszło bardzo dobre nagłośnienie i wręcz perfekcyjna organizacja.

A jak było muzycznie? Na dobry początek zaprezentowała się grupa Turboweekend, o której kompletnie nic nie wiedzieliśmy. Panowie zaprezentowali  oblicze muzyki elektronicznej, jakiego się nie spodziewaliśmy. Było dużo alternatywnego grania w stylu Franz Ferdinand. Ciekawych odsyłamy do ich strony, gdzie możecie się zapoznać z twórczością grupy. Polecamy!
 
Kolejny artysta, który był dla nas wielką zagadką to Ralph Myerz and The Jack Herren Band. Jak się jednak okazało, nastąpiła mała zamiana wykonawców i zamiast nich wystąpiła grupa … N.O.H.A To była niespodzianka wieczoru! Jako ich wielki fan, który nigdy nie słyszał ich na żywo, byłem zachwycony takim obrotem sprawy. Nie zabrakło przebojów z ich debiutanckiego albumu „Dive In Your Live”. Zgromadzona publiczność pod sceną była zachwycona ich występem.
 
Po brzmieniach drum and bass serwowanych przez N.O.H.A przyszedł czas na elektornikę w wykonaniu Booka Shade. Muszę się przyznać, że także ich nie miałem okazji posłuchać na żywo. Spodziewałem się dj – kiego setu, a tu proszę… Po raz kolejny tego wieczoru zostałem zaskoczony. Do dziś jestem pod wielkim wrażeniem tego co zaprezentowali. Duet zagrał kilka numerów z najnowszego albumu (niestety zabrakło znakomitego Regenerate) jak i swoje przeboje m.in. Mandarine Girl czy Body Language, na co publiczność zareagowała bardzo entuzjastycznie. Czy były minusy? Tak. Niestety panowie zagrali tylko ponad godzinę czyli zdecydowanie za krótko mając na uwadze to co zaprezentowali i jak podkręcili zgromadzonych ludzi.

Po dwóch znakomitych występach przyszedł czas na trochę odpoczynku: trzeba było uzupełnić płyny przy barze. Po chwili udałem się pod scenę, gdyż swój występ rozpoczęła grupa Hot Chip. Po pierwszych minutach występu nie miałem wątpliwości, kto jest główną gwiazdą wieczoru. Nagle zrobiło się bardzo tłoczno, głośno i jeszcze bardziej energetycznie. Dla mnie zagrali bardzo fajnie, ale nie rewelacyjnie, momentami przynudzali, choć ostatnie 25 minut występu było znakomite. Nie wiedzieć kiedy nagle wybiła godzina druga. Minutę po występie Hot Chip, bez możliwości odpoczynku za deckami stanął DJ Hell. Gdybym nie zobaczył, kto teraz gra w życiu bym nie powiedział, że to właśnie on. Wszystkie jego sety, które miałem okazję słyszeć były mocne, szybkie a ten? Na początku bardzo spokojny, później szybszy z dużą ilością wokalu. Czy to było złe? Nie, absolutnie nie. Hell zagrał inaczej niż zawsze, ale idealnie wpasował się w klimat imprezy.

Mogę śmiało napisać, że Electronic Beats był fajnym muzycznym wydarzeniem. Z całą pewnością godnym polecenia wszystkim. Szukanie minusów tej imprezy zdecydowanie mija się z celem. Tak więc jeżeli w przyszłym roku będziecie słyszeć coś o tej imprezie, to nie zastanawiając się, tylko wsiadajcie w samochód, pociąg, samolot lub na rower i kierujcie się do Pragi. Z ręką na sercu piszę …. Kluboterapia poleca!