Berlin może poszczycić się wieloma klubami, ale tego jednego wyjątkowego miejsca nie wolno przeoczyć. Najlepsi pionierzy muzyki elektronicznej, nieziemska atmosfera, wspaniały widok na rzekę i piękny most, sprawia że chce się tam po prostu być i zostać do późnych godzin popołudniowych???! Mowa oczywiście o najbardziej kultowym miejscu w centrum Berlina – Watergate!

 

Położenie tego klubu podkreśla specyfikę tego miejsca – rzeka, płynące po niej statki, piękny most, a naprzeciwko wielki gmach Universal Music. Naszym zdaniem line up podczas Berlińskich Dni Muzyki ze wszystkich klubów w stolicy Niemiec najciekawszy był właśnie w Watergate. Klub nad rzeką brał szczególny udział w organizowaniu festiwalu BerMuDa. Lokal otwarty niemalże całą dobę non stop jest przepełniony.

Wierzcie mi lub nie, ale można tam spędzić najdłuższy after swojego życia lub też w ogóle cały weekend przeżyć w klubie- praktycznie z niego nie wychodząc. Klimatu tego miejsca się nie da opisać. Artyści po skończeniu setu, wychodzą do publiki, bawią się z ludźmi, a np. piątek  można było napić się drinka i porozmawiać  z Ellen Allien ( swoją drogą to bardzo sympatyczna kobieta) czy pogadać chwilkę z Anją Schneider.

5. listopada odbyła się impreza pod hasłem BPitch Control meets Kompakt & Sound Of Colognes. Na pierwszym piętrze zaprezentowali się „komaktowi” artyści w składzie Superpitcher, Coma, Jo Saurbier. Za dźwięk z Koloni odpowiedzialne było Trio, Brandt Brauer Frick LIVE [Tartelet Records, The Gym]. Dół tzw “waterfloor” był zarezerwowany dla BPitch Control, czyli Ellen Allien, Aerea Negrot LIVE, Sascha Funke, Thomas Muller LIVE.

Przekroczyliśmy progi Watergate przed godziną 02.00, akurat na koniec porywającego setu Jo Saurbier. Jo złapał świetny kontakt z publicznością, co dodatkowo sprawiło, że przyjemnie było słuchać i patrzeć na wytwarzający się klimat pozytywnych wibracji. Mimo że nazwisko, czy może ksywa tego dj wcześniej nie było mi znane i pod względem muzycznym nie trafił w moje gusta, to jednak na sali miał wielu zwolenników.

Tuż obok swoje sprzęty rozkładali Brandt Brauer Trick. Powiem krótko – boskie trio. Na pewno jest to moje odkrycie tego roku i częściej będę sięgać po ich produkcje. Na projekt składało się 3 niepozornych mężczyzn pod krawatem, którzy zagrali perfekcyjny live. Nie grali z płyt, po prostu za pomocą instrumentów tworzyli bass i nadawali ton muzyce minimalowo-tech housowej. Nic dodać nic ująć – Mistrzostwo! Trudno było opuszczać Chłopaków, ale chęć posłuchania reprezentantów BPitch kontrol była większa.

Na dole panowała totalna euforia. Było tak tłoczno, że nie widziałam kto jest odpowiedzialny za kuriozalną atmosferę  panującą na parkiecie. Mogę się jedynie domyślać, że sprawcą był  Thomas Muller. Nie wiem, czy będzie stosowne określenie słowa hard core, ale tak właśnie było. Oczywiście nie mam na myśli jakieś muzyki metalowej, ale szaleństwa jakie panowało na „waterfloor”. Wielki ukłon  też w stronę Ellen Allien. Nie spodziewałabym się tak dobrego występu. Pewnie że od strony technicznej rewelacji nie było, ale o wiele lepiej zagrała niż na festiwalach. Zawsze są zastrzeżenia do sposobu jej grania, jednak tutaj totalnie zaskoczyła, chyba nie tylko mnie. Może Ellen bardziej odnajduje się na mniejszych eventach niż występując przed publicznością na dużych przedsięwzięciach muzycznych. Zaprezentowała spory przekrój muzyczny i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Cóż można powiedzieć o Sascha Funkę …brakowało tylko słońca i letniej pogody, aby na tarasie „zanurzyć się” w pięknych kawałkach. Poezja muzyki płynąca z nurtem rzeki…ot, tak romantycznie się zrobiło.

Na koniec ostatni występ należał do Superprichter’a. Niestety pierwsze oznaki zmęczenia spowodowały, że musiałam trochę zwolnić tempa. Ale ekipa redakcyjna bawiła się w najlepsze. Była to 7 rano, a w klubie nadal tłumy…