Magda, a tak naprawdę Magdalena Chojnacka, to dj’ka, producentka, członkini labelu Minus Records oraz nasza rodaczka, którą znają wszyscy fani elektronicznych dźwięków. Przede wszystkim skromna i bardzo uśmiechnięta, przesympatyczna dziewczyna z Żywca.

 Swoim minimalnym brzmieniem „zaraża” publikę na eventach tak, że ciężko się przedostać przez zapełnione pomieszczenia. Pojawia się w dobrych klubach i na najlepszych festiwalach na świecie. W całym zgiełku przygotowań, Magda znalazła chwilę dla nas, aby podzielić się ciekawymi spostrzeżeniami oraz zdradzić szczegóły swojego nowego albumu. Reszty  dowiecie się z naszego wywiadu.

Cześć Magda, miło Ciebie nareszcie zobaczyć w Polsce!

Magda: Cześć. Też bardzo się cieszę, że tu jestem.

Niebawem ukaże się Twoja płyta. Zdradź nam więcej szczegółów na temat Twojej nowej produkcji.

Magda: Właśnie się zaczęła promocja i do końca roku chyba nie będę za dużo spała… (śmiech) 25. października ukaże się mój długo oczekiwany album, także są to już ostatnie momenty na przygotowanie.

Długo nad nim pracowałaś…

Magda: Tak, bardzo długo i bardzo ciężko (śmiech). Na szczęście mogę teraz odetchnąć.

Pozwolisz , że rozwiejemy wątpliwości wszystkim niedowiarkom. Zadamy dość tendencyjce pytanie. Czy jesteś Polką?

Magda: Najprawdziwszą Polką. Urodziłam się w Żywcu. Gdy miałam 9 lat wyprowadziłam się z Polski i przez kilka lat mieszkałam w Teksasie. Potem przeprowadziłam się do Detroit, gdzie dorastałam. Od 6 lat mieszkam w Berlinie. A dziś jestem tutaj z Wami.

Jak pierwsze odczucie przed drugim występem przed polską publicznością i pierwszym razem na festiwalu Audioriver?

Magda: Oooo! Byłam trochę zdenerwowana, ale zarazem podekscytowana. Bardzo chciałam zagrać na Audioriver. Niestety nie udało się wcześniej tego zrealizować. 2 lata temu grałam w Poznaniu. Było świetnie, bardzo mili ludzie i miłe doświadczenia. Ale nie grałam jeszcze tutaj w plenerze. Nie mogłam się doczekać. Ponadto to wielka rzecz zagrać po występie Plastikman i przed Anthony Rother. Zagrałam pomiędzy nimi, więc byłam bardzo ciekawa reakcji publiczności. Mam nadzieję, że się podobało.

Czy możesz obiecać, że częściej będziesz nas odwiedzać?

Magda: Ooo Mój Boże.. ( śmiech ) Taki jest plan. Chciałabym częściej występować w Polsce. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Jesteś jedyną kobietą w Minus Records. Jak to jest być otoczoną samymi mężczyznami w wytwórni?

Magda: ( śmiech ).. interesująco! Ale nie jestem zupełnie sama. Oprócz mnie, jest wiele kobiet w pobliżu. Właściwie to zabawne, bo bookingami w agencji zajmują się kobiety i jest ich więcej niż mężczyzn. Tak więc jest zachowana równowaga między kobietami a mężczyznami. Czasem jak wspólne podróżuję z chłopakami z wytwórni, czuję się jakbym miała 9 braci. (śmiech)

Też mogłabym mieć takich braci. Magda, powiedz nam jak w ogóle do tego doszło, że sam Richie Hawtin zauważył Ciebie i zaproponował współpracę?

Magda: To jest dobre pytanie ( śmiech ) Trudno powiedzieć, to po prostu się stało. Byliśmy z Richie’m przyjaciółmi. Usłyszał mnie raz lub dwa i zaproponował mi granie na małej imprezie tak do 70 osób maksimum. I tak to się zaczęło…

A jak w takim razie wyglądały Twoje początki zanim poznałaś Richie’go?

Magda: Gdy zamieszkałam w Detroit, usłyszałam wiele gatunków muzycznych od house, elektro do techno. Wiesz, dźwięk Detroit jest specyficzny. Zafascynowana stylem Detroit rozpoczęłam swoją muzyczną przygodę.

Czy wiesz, że dużo osób nazywa Cię Princess of Minimal?

Magda: ( śmiech )… Ohhhh niee! Dlaczego?

Pewnie dlatego, że jesteś jedyną Polką, która właśnie porusza się w minimalnych klimatach.

Magda: Zastanawiam się, czy mój nowy album będzie tak minimalny jak wszyscy oczekują. Jestem bardzo ciekawa…

Ostatnio zastanawiałam się, czy ciężko jest zrobić karierę elektroniczną kobiecie – dj’ce, producentce, kiedy wokół otaczają Cię sami mężczyźni?

Magda: Myślę, że w przeszłości było to trudniejsze niż teraz. Nikt nie traktował kobiet poważnie, ponieważ w tym samym czasie kobiety się odseparowały, robiły swoje własne produkcje bez udziału mężczyzn. W późniejszym czasie, to się jednak zmieniło i na imprezy zaczęto zapraszać dj’ki. Mam nadzieję, że nie tylko z powodu ich wyglądu.

Twoja kariera też zaczęła się od labelu, który wspólnie założyłaś z innymi dziewczynami.

Magda: Właściwie to nie był label, tylko kolektyw. My również zrobiłyśmy kilka imprez, działałyśmy same, bez mężczyzn, ale to akurat było dla nas dobre. Myślę, że każdy ma równe szanse, aby osiągnąć zamierzone cele.

W zeszłym roku pojawiła się Twoja kompilacja dla Fabric. Jaki w ogóle był zamysł powstania tego albumu? Wykorzystane tam zostały ścieżki z  horrorów.

Magda: Rzeczywiście, ta płyta jest pod tym względem inna. Na tym albumie znalazły się utwory grupy Goblin. Ja po prostu uwielbiam przerażające, mroczne dźwięki disco. Obrałam taki kierunek muzyki i w tym też podążam nadal. Mój nowy album też będzie otoczony takim mrocznym klimatem.

Porozmawiajmy o Love Family Park. Powiedz nam, czy takie sytuacje jak ostatnio, czyli polscy fani, którzy trzymają dla Ciebie polską flagę, zdarzają się Tobie często?

Magda: To jest bardzo zabawne. Zdarza mi się to cały czas. Pewnego razu jak grałam w Hiszpanii, było polskich flag bardzo dużo. Jest to przemiłe uczucie. Natomiast nie tylko flagi przynoszą moi fani. Są też inne rzeczy, nawet polskie pieniądze, kartki i wiele innych, które dostaję podczas swoich występów. To jest niesamowite!

Pojawiasz się na wielu dobrych festiwalach. Czy mimo to wolisz bardziej kameralne kluby?

Magda: Zdecydowanie wolę mniejsze, ciemne kluby z dobrym dźwiękiem. Mój ulubiony to Robert Johnson we Frankfurcie i Loft w Mannheim.

Czy znasz polskie dj’ki, które pną się po szczeblach elektronicznej kariery za granicą?

Magda: Chciałbym taką poznać. Póki co znam Marcina Czubalę i Jacka Sienkiewicza. Ale chwileczkę…Tak. Znam! Margaret Dygas! Jest moją koleżanką w Berlinie i jest naprawdę świetna!

Dziękujemy za wywiad.

Magda: Dzięki.