Rodriguez Jr., a tak naprawdę Olivier Mateu, jest jeden z członków najbardziej znanych labeli na świecie – Mobilee Records. Jego Live’y zapadają na bardzo długo w pamięci, a  jego muzyka wywołuje gęsią skórkę na ciele. Co więcej Rodriguez Jr. jest producentem, takich mistrzowskich kawałków jak Soledad, Pandora, Pina Colada, Kids of Hula i wiele innych, a także autorem takiego remiksu, jak Enola – Words in a bottle.

 Niejednokrotnie pisaliśmy o niezapomnianej atmosferze jaką potrafi stworzyć ten artysta. Niespełna pół roku temu światło dzienne ujrzał jego pierwszy, debiutancki album „Bittersweet”, który zebrał mnóstwo pozytywnych opinii. Co tak naprawdę skrywa Rodriguez Jr….?

Cześć Olivier, masz za sobą już dwie wizyty w Polsce. Muszę przyznać, że  po ostatnim Twoim występie musisz do nas szybko wrócić.

Z miłą chęcią. Mam nadzieję, że szybko to nastąpi.

Zanim rozpocząłeś współprace z Mobilee, należałeś do duetu The Youngsters. Myślisz o tym, żeby jeszcze powrócić do dawnych lat i coś wyprodukować?

Nic jeszcze nie zostało przesądzone, ale póki co mój projekt – Rodriguez Jr. – pochłania mi bardzo dużo czasu i na nim chcę się obecnie skupić. Poza tym ciężko jest współpracować z drugą połową duetu, która mieszka w południowej Francji, a ja od 3 lat w Brukseli. Jednakże był to czas, gdzie tak naprawdę zebrałem sporo cennych doświadczeń, które pomogły mi na początku tworzenia mojego obecnego projektu. Ale jak wspomniałem, nie przekreślam The Youngsters i być może jeszcze pojawi się szansa stworzenia nowych, wspólnych produkcji w przyszłości.

Doskonale utkwił mi utwór “Mellotron”. A co więcej produkcje The Youngsters były oznakowane labetem Laurent’a  Garniera …jeśli zgadnę to Garnier miał duży wpływ na ten materiał?

Tak, Laurent był z pewnością moja inspiracją. Ale tak naprawdę pierwszymi produkcjami, którymi się zauroczyłem pochodziły z Detroit, jak np. Kevin Sounderson, Derrick May… więc przede wszystkim techno, ale z bardzo melodyjnym tłem, czasem nawet z syntetycznymi dźwiękami… Laurent jest mentorem techno we Francji, ponieważ on jest ambasadorem tego gatunku. Była to świetna okazja spotkać go i być przez jego label wspieranym.

Czy Twoja przygoda z muzyką elektroniczną rozpoczęła się właśnie od tego projektu?

Jeśli chodzi o ujęcie sprzedażowe, to  tak. Za to wcześniej w mojej sypialni walczyłem z syntetyzorami i sam próbowałem produkować muzykę.

Pewnie często pada to pytanie, jednak to wydarzenie miało znaczący wpływ na Twój obecny rozwój, a więc muszę je zadać….Jak to się stało, że zacząłeś współpracę z Mobilee Records?

Cała historia z Mobilee opiera się na prawdziwej mojej przyjaźni z Anja i Ralf’em. Spotkaliśmy się 8 lat temu. Pamiętam, że Anja wtedy dopiero ruszała ze swoją Audycją Radiową, która się nazywała “The dance under Blue Moon”. Zrobiłem tam promocję dla innego projektu, a już po wszystkim byliśmy ze sobą w stałym kontakcie. I później rozpocząłem swój projekt solo – Rodriguez Jr. i to była znakomita okazja, aby wysłać im swoich kilka tracków. Chyba trafiłem w ich gust, ponieważ przyjęli mnie do swojego zespołu i tak zostało do dziś.

Masz na swoim koncie już dwa projekty. Jaka jest różnica miedzy Rodriguez Jr., a  The youngsters?

Trudno to wytłumaczyć słowami. Jako Rodriguez Jr. chciałem, żeby to było bardziej personalne, może bardziej emocjonalne..nie wiem..może robię się coraz starszy…i to zupełnie samoistnie rodzi się z moich doświadczeń życiowych. Na pewno chciałem stworzyć coś bardziej organicznego, bardziej sexy…house. W przeciwieństwie do tego co jest obecnie, The youngsters był oparty na techno. Byłem wtedy dużo młodszy, więc wiadomo, jak jest się młodym, to lubi się praktycznie każdy rodzaj muzyki.

Powiem bez wazeliny, że uwielbiam różne instrumenty, które wykorzystuje się w muzyce elektronicznej. Dlaczego pianino?

Uwielbiam pianino…to jest świetny instrument, ponieważ wyraża mocne uczucia..i przy zestawieniu z muzyką elektroniczną brzmi bardzo oryginalne. Mam na myśli – to spektrum uczuć, które Ty chcesz wyrazić, a dla mnie pianino jest bez skazy. Od 6 roku życia gram na tym instrumencie. Nie umiem grać klasycznej muzyki i chociaż bardzo bym chciał, nie potrafię. Jednak umiejętności grania na pianinie przydają mi się przy tworzeniu melodii.

Nie mieliśmy  wiele okazji, aby usłyszeć Ciebie w dj set. Granie Live wyraża Ciebie bardziej?

Grając Live czuję się bardziej komfortowo, ponieważ to jest moje tło, które sam sobie stworzyłem. Po pierwsze jestem muzykiem, a potem dj’em. Granie Live jest dla mnie prostsze i bardziej ekscytujące. Gram swoją muzykę, którą tworzę po to, aby się nią dzielić. To jest trochę egoistyczne, ale prawdziwe.

Od kilku miesięcy możemy nabyć Twój debiutancki album „Bittersweet”. Powiedz, jak długo nad nim pracowałeś?

Spędziłem nad nim ponad rok, no może prawie półtora. To był długo proces, ponieważ chciałem użyć wiele gatunków muzyki i zmieszać je ze sobą w jednym albumie. Nie ukrywam, że było trudno znaleźć dobry balans pomiędzy gatunkami, więc sporo eksperymentowałem.

Co znajdziemy na Twoim albumie?

Skupiłem się bardziej na dźwięku, żeby stworzyć coś bardziej niesamowitego. Inspiracjami było techno z Detroit, house z Chicago, nawet muzyka pop i dużo innych gatunków.

Masz już plany na  przyszły album?

Tak, pewnie. Produkowanie muzyki to pragnienie, które nie da się ugasić. Nawet jeśli ukończysz jeden album, to już myślisz o następnym. Wiec następna płyta powstanie w  szybszym czasie. Choćby dlatego, że mam lepszą wiedzę na temat muzyki.

Masz jakiś utwór z Twojego albumu, który jest bliski Twojemu sercu?

Wow… ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Może ostatni pod tytułem “Bare”, jest tam bardzo dużo inspiracji muzyką dubstep, brzmi czasami jak produkcje Burial’a.

Dzięki!