Mimo iż od imprezy Cudawianki już minęło sporo czasu, zapewne koncert grupy Morcheeba zostanie na długo w Waszej pamięci. Zespół pełen sił i energii powrócił z nowym albumem i ku uciesze wielu zwolenników magicznego głosu Skye – w starym składzie. O nowej płycie i nie tylko rozmawiałam z jednym z członków grupy Morcheeba – Rosse’em Godfrey.

Witam w Polsce. Jak to uczucie zagrać po raz kolejny w naszym kraju?

Ross: Polska jest wspaniałą publicznością. Bardzo dobrze się tutaj bawimy i lubimy tu przyjeżdżać. Mamy bardzo dużo zdjęć z Sopockiej plaży.

Czy pamiętasz, który z koncertów w Polsce był pod jakimś względem wyjątkowym przeżyciem?

Ross: Pamiętam festiwal, na którym graliśmy w Poznaniu. Mam bardzo dobre wspomnienia z tego koncertu. Niestety są też i te „gorsze”,  ale to tylko z powodu kaca następnego ranka. Za dużo polskiej, mocnej wódki …

Rok 2003 przyniósł Wam wiele zmian. Przede wszystkim wielu fanów rozczarowała wiadomość o odejściu Skye. Czy możesz zdradzić co było powodem rozstania?

Ross: Myślę, że byliśmy sobą trochę znudzeni, nie chcieliśmy ze sobą już dalej współpracować. Te i inne czynniki zdecydowały, że postanowiliśmy opuścić zespół i zrobić kilka produkcji bez naszej głównej wokalistki. W tym czasie Skye nagrała solowy album, który bardzo dobrze został przyjęty. Po tych 7 latach nasz „stary” problem nie wydawał się nam trudny do pokonania i podjęliśmy się nagrania nowej płyty. Uważam, że to był świetny pomysł.

Czy nagranie nowej płyty znaczy, że powróciliście do siebie na stałe?

Ross: Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, ponieważ nie wiem jakie będą nasze relacje w przyszłości. Jak na razie, będziemy koncertować razem, tak jak za dawnych czasów.

Mieszkanie w różnych stronach świata nie przeszkodziło Wam w nagraniu Blood like Lemonade. Jak udało Wam się to pogodzić?

Ross: Nasza współpraca opierała się głównie na pracy w domu. Mieszkam w Kalifornii, więc tam nagrywałem gitarowe dźwięki. Natomiast Skye  podkładała wokal w studio w Londynie. A mój brat – Paul, wszystko zgrywał w swoim domu na południu Francji. Sporo podróżowaliśmy, pisaliśmy do siebie maile, wysyłaliśmy mp3.

Na pewno musiało być to trudne?

Ross: Niezupełnie. Moim zdaniem trudniejsze jest nie widzieć swojej rodziny przez długi czas. Swojej żony nie widywałem przez 3 miesiące.

Kto wpadł na pomysł, aby powrócić na scenę z nową płytą?

Ross: To był nasz wspólny pomysł. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

Po raz kolejny mamy dowód, na to że muzyka łączy ludzi…

Ross: Tak, nasza miłość do muzyki na pewno nas na nowo połączyła. Jest to nasza wielka pasja, trudno nawet to opisać słowami…

Jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie po tylu latach?

Ross: Było to dla mnie wielkie zaskoczenie, ponieważ spotkałem Skye spacerującą ulicą w Londynie. Poszliśmy na obiad i drinka. Dużo rozmawialiśmy, wspominaliśmy nasze „stare” czasy, śmialiśmy się. To było bardzo miłe spotkanie, dzięki którym nawiązaliśmy ze sobą współpracę.

Wasza nowa płyta nosi ciekawy tytuł „Blood likes lemoniade”. Co to właściwie znaczy?

Ross: Właściwie, nie wiem co to dokładnie znaczy… Chyba dlatego ten tytuł bardzo nam się podoba.

Wasz pierwszy wspólny koncert odbył się 9 kwietnia w Szwajcarii. Musiało to być dla Was niemałe przeżycie…

Ross: Tak, To był rewelacyjny koncert. Publiczność była bardzo podekscytowana. My oczywiście również.

Wasze utwory są znane na całym świecie i długo utrzymywały się na listach przebojów. Byliście wielokrotnie nagradzani, odnieśliście spory sukces. Czy masz jakaś receptę na sukces?

Ross: hmmm…. Jak dla mnie dużo grania na gitarze i dużo alkoholu.

Nagraliście wiele utworów, czy masz jakieś swoje ulubione?

Ross: Myślę, że utwór „Grime” jest jednym z moich ulubionych. Jest to pierwsze wspólne dzieło po tylu latach rozłąki. Głos Skye jest magiczny i przyciąga jak magnez. Cieszymy się, że wiele osób podziela nasze zdanie. To w jaki sposób odbiera nas publika powoduje, że jesteśmy szczęśliwi.

Dziękuję i życzę wielu dalszych sukcesów.