Jak mówił w stand-upie Błażej Krajewski… Bydgoszcz to przecież miasto seksu i biznesu. Oraz jakby nie patrzeć moje miasto rodzinne. Każdy ma swoje miasto rodzinne. Moja kobieta też ma. W ten sposób mam dwa miasta rodzinne. Tak też się zdarza.

Miasta rodzinne odwiedza się głównie dwa, ewentualnie trzy razy do roku. Boże Narodzenie. Wszystkich Świętych. Wielkanoc. Jak mówiła z kolei Kayah śpiewając z bałkańskim lordem: „Rodzina to jest siła”.

Jedziemy więc tym razem na Wielkanoc do Bydgoszczy. Nie śledzę specjalnie muzycznej sceny w tym mieście, ale chyba nawet nie ma co śledzić. Dobra elektronika omija ją szerokim łukiem, a jak już ktoś przyjedzie, to nie zmienia to mentalności. Woda Sodowa do głowy ludziom (nie) uderza. (Umrę w niezrozumieniu).

Do rzeczy. Fenomenem jest fakt, że właśnie w tym mieście. W Bydgoszczy. Dwa, trzy razy do roku, w klubie Mózg, dzieje się rzecz niestworzona. Setki osób wbijają na Gdańską (no dobra, niby na Parkową). Nikogo nie odstrasza cena za bilet. Nikogo nie odstrasza za mała szatnia. Nikogo nie odstrasza pół godziny w barze i 45 minut w kiblu. A Mózg wtedy serwuje elektronikę z najwyższej polskiej półki. A czasami pyszny underground. Po prostu: Bromberg Calling.

Bromberg Calling to dla mnie impreza fenomen. Jest jak magnes. Do tej pory byłem chyba na 6, może 7 edycjach i zawsze coś mnie zaskakiwało. A to sala przystrojona sreberkiem rodem z kosmosu. A to kartonowe (było późno?) mewy podwieszane pod sufitem. A to muzyczna petarda tysiąclecia w Bydgoszczy zaserwowana przez Technosoul (chyba dwa lata temu w Halloween). I do tego tłum. Tłum się bawi. Znajome twarze, które widzisz tylko trzy razy do roku. Boże Narodzenie. Wielkanoc. Wszystkich Świętych.

Może ten fenomen bierze się z faktu, że Bydgoszcz Calling „dzwoni” po nas tylko kilka razy do roku? Może dobrze, że Bydgoszcz taka wychudzona? Jest głód i popyt i nikt się nie rozdrabnia.

W każdym rodzinnym mieście, nawet najmniejszym, jest takie miejsce jak Mózg. Gdzie przy okazji muzyki (czasem dobrej jak w Bydgoszczy, czasem nieco bardziej komercyjnej) musisz się pojawić w te trzy noce w roku. Jeżeli już w swoim rodzinnym mieście jesteś. Na Boże Narodzenie, Wielkanoc i Wszystkich Świętych mogę nawet Wam pozwolić iść do pubu, w którym grają… no powiedzmy… nawet pop.

Z okazji świąt życzę Wam – także w imieniu Kluboterapii – byście poczuli Wasz indywidualny klimat Krosno Calling, Zgorzelec Calling, Lublin Calling, Tczew Calling, Bytom Calling i tak dalej… Najpierw życzę znajomych. Potem muzyki! Amen.