Na początek zaznaczę. Dodając sety na stronę (a dodajemy ich dużo) nie jesteśmy bezkrytyczni. Nazwiska nie grają, a czasami zdarzają się wpadki. Przecież dje to tylko ludzie. Czasami zdarzyło nam się pośmiać między słowami na przykład z Ellen Allien i jej legendarnych „koni”, ale tak naprawdę w głębi serc ją kochamy. I jako jedna z niewielu zadaje sobie jeszcze trud, by popykać z winyli na imprezie w klubie.

Niektóre gwiazdy jednak osiągają szczyt rozpieszczenia.  Przekraczają granice swawoli w nadziei, że taka bezwzględna miłość fanów się nigdy nie kończy. Że dobre produkcje i dwieście dobrych setów sprawiają, że czasami można sobie odpuścić. Ale fani obserwują. Zwłaszcza dzisiaj przy kilku prężnie działających kanałach z setami.

Do rzeczy.

Mieliśmy na stronie zamieścić film z otwarcia Amnesii na Ibizie. Za nami pierwsza impreza Pyramid. A tam! Grande Opening, bo set back to back od Ricardo Villalobosa i DJa Sneak’a. Telewizja przedstawiła to wydarzenie jako „rare and exclusive”. I wszystko się zgadza. I rare. I exclusive.

Zanim jednak wstawiliśmy set, jak zawsze postanowiliśmy go przesłuchać. Leci sobie gdzieś w tle przy pracy…

(mija kilkanaście minut)

I tak nagle się zastanawiam. Coś mi tutaj nie gra. I nie piszę o warstwie muzycznej. Troche najtisów, balearic music, disco, house, acidy (no wiadomo), jak to Villalobos. Jak to Sneak. To się może podobać lub nie. Ciekawe połączenie. Niech grają co chcą, w końcu ludzie tańczą na parkiecie.

Chodzi jednak o technikę i… (zaskoczę Was) o zaangażowanie. Ja wręcz słyszałem brak zaangażowania, ale  aż nie wierzyłem i postanowiłem to „obejrzeć”. Przysiadam do tego seta na poważnie.

Podnoszenie suwaków by rozgrzać tłum tuż po breakdownie to wiadomo – klasyka. Można to zrobić raz, dwa, trzy. Ale 20 razy w 20 minut? U takich legend? Kiedy Sneakowi coś nie wjeżdża to w tym samym czasie Villalobos (podejrzewam) daje serduszka na Instagramie. Może pisze smsa? Może to Boomberg.

Posłuchajcie na przykład w 22:40. Posłuchajcie w 38:55. W 1:08:00. W 1:31:40.

Co on (oni) wyprawia(ją)? Komedia. To Amnesia Ibiza czy Ibiza Szczękociny?

Zaczynam czytać komentarze. W sieci jest milion pięćset sto dziewięćset hejterów, ale mam wrażenie, że na kanałach muzycznych to jednak królują ochy i achy. Wszyscy wszystkich kochają i podziwiają każdy numer.

A tutaj niekonicznie:

fabric london: „spodziewałem się więcej po obu panach”

BunkerCEO: „Villalobos – wstyd!”

Tim de Ron: „Ricardo po 30 minutach stracił zainteresowanie muzyką”.

Кирил Данаилов: „Oni po prostu są na levelu, którego nikt nie rozumie :D”

TheWhoreallycares: „Biedna Ibiza…”

oldskool wax: „To szokujące, ale też zabawne”

Wierzcie, że tylu negatywów ciężko szukać pod jakimkolwiek setem, więc generalnie… cieszę się, że nie ześwirowałem.  Niektórzy na czacie nie mogą pojąc jak na tym poziomie można ścinać tak przejścia, machać suwakami, ktoś zarzuca Sneakowi, że chyba dopiero uczy się tego sprzętu, a Villalobos ma to co się dzieje za konsoletą gdzieś.

Rozpieściliśmy te gwiazdy. Nieważne co zagram, nieważne jak. Mam nazwisko. Jestem genialnym producentem (no bo jest). To Ibiza. To Amnesia. Wyjdę i tyle. Szał i ogień. Pogadam sobie ze znajomymi. Wycałuje trzy czwarte ludzi za konsoletą. Pogadam sobie. Potańczę.

Jeżeli ktoś z Was myśli teraz: „daj spokój, on taki jest”. To piszę wprost, że mnie to zaczyna już drażnić.

Rozumiem, że klub to nie teatr. Ale proszę Was… Pierwsze imprezy na Ibizie. Otwarcie. Amnesia. Wiedzą, że jest telewizja. A grają jak na after pool party, byle jak, niektóre przejścia po 10 sekund, tanie tricki, pogaduchy.

Zaczynajmy od nich wymagać! Przecież to muzycy, często mówimy, że to artyści. Na tej kulturze robią pieniądze, wykonując jeden z najciekawszych zawodów świata, a bilet na Pyramid kosztuje lekko 60 euro.

Produkcje są według mnie najważniejsze, ale z setów nie można robić takich szmat. Bo rozpuścimy nasze „gwiazdy” do końca i będą tylko wychodzić za konsoletę, bo tłum i tak zwariuje. Sety back to back w założeniu były wyzwaniem rzucanym sobie przed djów. Próbą kontynuacji. Popisem umiejętności, ale co 10 minut. Uzupełnianiem się. Przeciwieństwami. Wojną ognia i wody. Elektryzującym pojedynkiem. 

O ile komuś w ogóle chce się takiego seta zagrać. A jak komuś się nie chce grać 3 godzin, to niech go zabookują na godzinę.

I nie wystarczy napisać, że występ będzie „rare exclusive extended resurrection closing opening grande b2b set”.