Kluboterapia po raz kolejny pojawiła się w Instytucie Energetyki.
Słowem wstępu… Tak się życie poukładało, że nikt z redakcji w Warszawie nie mieszka. Dlatego mimo wszystko na stolicę patrzymy nieco innym okiem. Pamiętam jak kilka lat temu każdą zagraniczną gwiazdę muzyki elektronicznej można było „obskoczyć”, jeżdżąc albo do Warszawy, albo do Poznania, albo do Wrocławia czy Sopotu… Ciężko stwierdzić kiedy to się stało, ale w końcu możemy być dumni. Jako Polacy. Nie wiem czy to przez drugą linię metra, czy przez polepszenie koniunktury, czy może Niemcy i Hiszpanie zaczynają się nudzić elektroniką i DJe szukają nowych rynków zbytu. Tak czy siak z jakimś 5-7 letnim opóźnieniem dotarły do nas czasy, kiedy można się złapać za głowę. Tylko w ciągu ostatnich miesięcy stolicę odwiedzili/odwiedzą (tak z głowy): Maya Jane Coles, Miss Kittin, Bjarki, Seth Troxler, Gorillaz, Laurent Garnier, Bonobo, a taki set Ten Wallsa, klub Smolna potrafi ogłosić w zasadzie kilka dni przed wydarzeniem, choć mogliby to pompować od marca. Czytaj dalej…
Zobacz też: Komentarze po Instytucie
