Z uwagą śledzimy wszelkie doniesienia związane z końcem epidemii, która pokrzyżowała WSZYSTKIE nasze i wasze plany związane z muzyką elektroniczną. Na jak długo? Przestaliśmy się chyba łudzić, że na dwa, trzy tygodnie. Za dwa tygodnie to co najwyżej pójdziemy sobie do fryzjera, choć i tak wielu wzięło już sprawy w swoje ręce.

Przyznajemy, że sami pływamy, topimy, a czasami nawet przydarzy nam się wlać do lewego czy prawego ucha informacje z portali: „tylkonajlepszewiadomosci.pl” albo „jedynewiarygodnezrodla.com” albo „calaprawdaopandemii.pl”. Ciężko się z tym nie zderzyć, kiedy nasze facebookowe tablice i mesendżery zalewają tony linków od osób, z którymi nie gadaliśmy od 8 lat i w sumie nie wiemy dlaczego jesteśmy „znajomymi”. To jednak inny temat.

Jakąś zasadę w doborze informacji trzeba jednak przyjąć, postanowiliśmy się więc podzielić z Wami opinią, która pojawiła się na łamach The New York Times. Cytuje go dzisiaj Gazeta Wyborcza, która przetłumaczyła artykuł. I wracamy do naszego tytułu: „mało optymistyczne festiwalowe wieści”.

Cytowany przez Gazeta.pl doktor Ezekiel Emanuel powiedział na łamach nowojorskiego medium, że imprezy masowe (nieważne czy rozrywkowe czy sportowe), to ostatnia rzecz, jaką powinniśmy „przywrócić do normalności”. Ekspert WHO sugeruje odwołanie wszystkiego przez 18 miesięcy. Nie tylko „przepadnie” nam to lato, ale w takim układzie przepadłaby również jesień i… przyszłe lato, w co aż nie chce się wierzyć!

Przypomnijmy tylko, że miesiąc temu nie chciało nam się wierzyć, że nie pójdziemy sobie do Jasnej na Octo Octę, do Smolnej na Fideles czy do Tamy na Anję Schneider. To był pierwszy odwołany weekend… Teraz to już nikt tego nawet nie liczy.

Ale jak już w końcu odpalimy wrotki na jakimś evencie… Potem tydzień urlopu! (O ile jakiś zostanie).

O P. tymi S. tycznie Doktor Ezekiel zawsze mógł się też „przeliczyć”.