I to wcale nie przez koronawirusa… Chodzi o izraelską edycję tego wydarzenia. Popularny festiwal miał odbyć się nad Morzem Martwym 16. września. Tydzień przed meetingiem Damian Lazarus i jego ekipa odwołali jednak ten event.

Jak tłumaczą organizatorzy wszystkiemu winny jest wzrost cen. Droższe jest udźwiękowienie, światła, więcej pieniędzy chcą firmy sprzątające, ochroniarskie, policja. Jak tłumaczy Lazarus, chodzi o nawet 50% podwyżki w stosunku do poprzednich lat.

Wyjątkowo kosztowne wydarzenie stało się jeszcze droższe, a my nie możemy przesunąć tych kosztów na naszych uczestników.

Na końcu oświadczenia pojawia się nawet… jeśli dobrze rozumiemy to zarzut w kierunku podwykonawców.

Miejmy nadzieję, że w przyszłości wszyscy odpowiedzialni za sytuację zdadzą sobie sprawę, jakie szkody wyrządzają w dłuższej perspektywie nie tylko nam, ale sobie samym.

Bilety można zwracać na stronie wydarzenia, ale nie zazdrościmy tym, którzy wcześniej zaplanowali sobie całą wyprawę do Izraela… Przypomnijmy, że główna edycja festiwalu Day Zero odbywa się w Tulum w Meksyku na przełomie roku.

(Zdjęcie: https://www.facebook.com/DayZeroFestival)