…”a Boiler Room to szopka”. Przeczytajcie szczery wywiad Kluboterapii z weteranem sceny.
Z Sienkiewiczem spotkaliśmy się w Toruniu, gdzie występował w klubie NRD w ramach afterparty festiwalu „Cocart” w Centrum Sztuki Współczesnej. Mieliśmy przyjemność rozmawiać z Jackiem akurat w dniu premiery płyty „End”, którą Sienkiewicz wydał razem z Maxem Lodebauerem.
Klubo: Płyta END. End of what?
Mi się wydaje, że end of everything. Z Maxem żartowaliśmy sobie, że takie pytania się pojawią… END, bo ten wyraz ma trzy litery, tak jak wszystkie tytuły na ten płycie. Poza tym koniec się zbliża, taki koniec wszystkiego. Ale nie przywiązujemy do tytułów takiej wagi jak do muzyki. Tytuły wymyślaliśmy na samym końcu i to na siłę.
Klubo: Może trzeba było nazwać numer jak Aphex Twin? 4FGT89KJ (śmiech)
Jeżeli chodzi o Aphex Twina, to ja pracuje na różnych sprzętach i tytuły Aphexa są akurat dla mnie zrozumiałe. To skróty, wersje… Robiąc muzykę na sprzęcie, a potem mastering, wiem, że wychodzą potem właśnie takie opisy i tytuły. Wszyscy mówią: „jakie dziwaczne tytuły”, ale ja je rozumiem.
Klubo: Ile czasu potrzebowaliście na płytę?
Te utwory powstały na przestrzeni dwóch sezonów. Max mieszka w Berlinie i ma studio na lotnisku Tempelhof. Miejsce robi wrażenie, studio jest w pokoju, w którym kiedyś był pokój nasłuchowy CIA. Proces powstawania płyty był naturalny i spontaniczny, zawsze miło spędzaliśmy czas, wesoło, na luzie… Nie mamy wydumanej koncepcji, tylko jak się dobrze czujemy to jamujemy i wychodzą z tego różne, ciekawe rzeczy. Ta płyta jest takim pamiętnikiem tych naszych zabaw ze sprzętem.
Klubo: Można odnieść wrażenie, że niektórymi numerami aż prosicie się o remiksy. Nie mają początku, końca, są taką surówką.
Szczerze mówiąc, jeszcze nie myślałem o tym! Oczywiście łatwo byłoby poprosić Villalobosa o remiksy… Max bywa u niego w studiu, ja też czasami bywam i znając Ricardo zrobiłby taki remiks w pół godziny…
… i był trwał pół godziny…
… pewnie tak (śmiech). Taki ma sposób pracy, co jest dosyć zabawne i już chyba legendarne. Ale przyznam, że zaskoczyłeś mnie pytaniem o remiksy, bo nie myślałem jeszcze o tym, a faktycznie część utworów aż się prosi. Dziękuje za pomysł.
Klubo: Do ambientu się dojrzewa? Do takich płyt?
Techno z czasem – zwłaszcza ostatnio – trochę mnie zmęczyło. Co nie zmienia faktu, że lubię techno i zawsze będę robił utwory techno, ale nie chcę zostać zaszufladkowany. Czy dojrzałem do ambientu? Ja od niego zaczynałem. W 1995 pierwsze imprezy to były sety ambientowe, grałem w chillout roomach. Może więc dojrzałem do wydania takiej muzyki. Przy okazji można wspomnieć, że następną moją płytą będą utwory z moich archiwów z lat 1997-2000. Ukaże się w czerwcu i na winylu i na cd.
Klubo: Jest na to boom? Back to the Future Kalkbrennera, Boiler Room w klimacie lat 90, bo T2… Jest powrót tego klimatu?
Wydaje mi się, że pojawiło się nowe pokolenie. Załóżmy, ze gram od 20 lat, to teraz 20 latkowie odkrywają tę muzyką i dowiadują się, że jest taki Jacek Sienkiewicz… Spotykam się z nowym pokoleniem na imprezach. Przychodzą i mówią „proszę pana, ja słuchałem na Youtubie”…, „że jest taki stary techno weteran”. Odkryli Sienkiewicza. „To ciekawe co pan gra” i tak dalej.
To pokolenie 20latków odkrywa to, co było 20 lat temu i dla nich to jest nowość i przez to wszyscy tego trochę słuchają, ale swoje archiwa robię nie z tego względu. Po prostu się do nich dokopałem, a to fajne czasy. Będzie winyl z czterema techno kawałkami, a na cd będą różne krótkie przerywniki i eksperymentalne klikające pasaże.
Klubo: A co z tymi słuchaczami 20 letnimi? Słuchają w necie twoje techno numery, a tu wydajesz ambientową płytę. „No panie Jacku, techno weteranie!”
Będą się musieli przyzwyczaić. Ja nie mówię, że kończę z 4 na 4. Trochę mnie to zmęczyło i ta cała popularność techno w ostatnich latach. Trochę mnie to śmieszy. Dwa lata temu się cieszyłem i mówiłem, że świetnie, że wszyscy słuchają techno, ale nie wiedziałem, że to będzie aż tak popularne. W mediach społecznościowych, wszystko jest techno, wszyscy są techno, wszystko jest z Berlina, wszystko jest Berghain i wszystko jest dark techno i wszyscy są ubrani na czarno. Co by nie było, to techno. To co nie jest techno jest techno. Więc troszeczkę się z tego śmieję i chyba nie biorę w tym udziału, choć może wydawałoby się, że powinienem.
Klubo: A co myślisz o Boiler Roomach? W jednym wziąłeś udział (publikujemy go w tym tygodniu na stronie głównej), a Boiler Room to trend, techno, ubieramy się na czarno. Boiler wyparł sety. Mało kto nagrywa dzisiaj sety.
Może jestem oldschoolowcem, ale w ogóle nie słucham muzyki przez internet i trudno mi się wypowiedzieć o Boiler Roomach. Najczęściej jakość dźwięku jest bardzo kiepska, a ja jestem perwersyjny jeżeli chodzi o słuchanie muzyki elektronicznej. Mam dobry sprzęt i jak ktoś do mnie przychodzi i mówi „posłuchaj tego kawałka na Youtube”, mówię „Nie, nie będę słuchał”. Nie ma to sensu. Pliki skompresowane, źle nagrane, 5 mikserów i jeszcze skompresowane przez YT. Jestem trochę wrogiem słuchania muzyki przez internet. A Boiler Room… jestem poza trendem. Zagrałem raz, bo uznałem, że to miłe, że zaproszono mnie na pierwsza edycję w Warszawie. Potem miałem propozycję jeszcze raz i już mi się nie chciało. To jest sztuczne. Sztuczna atmosfera, dużo osób chce się pokazać przed kamerą, pomachać… To świetna promocja dla DJów i producentów, ale z drugiej strony to szopka, która nie ma nic wspólnego z klubową atmosferą i z atmosferą dobrej imprezy. Dobra impreza nie potrzebuje kamer.
Mam wrażenie, ze nigdy nie wyszedł z podziemia, a to że z Cocoon grałem… No może ten okres nie był podziemny, grałem na tej Ibizie, grałem na tych festiwalach, ale to z pewnym czasem mnie zmęczyło. Wiadomo, że to jest komfortowe i dużo radochy na imprezach ze Svenem, ale to nie było do końca to, co chciałem robić. Byłem z nimi 10 lat i to był okres w sam raz by pójść dalej swoją drogą i to się naturalnie stało.
Klubo: Dziękuję za rozmowę.
Na koniec Kluboterapia chciała zwrócić się do organizatorów festiwalu CoCart w Toruniu. Plus za zaproszenie Jacka Sienkiewicza. Minus za prezentowanie jego dorobku w ramach „imprezy towarzyszącej”. Mam wrażenie, że organizatorzy potraktowali Sienkiewicza jak jego 20-letni fani. „Jest taki techno weteran”. Tymczasem to była – naszym zdaniem – największa szansa dla festiwalu, by w dniu premiery (sic!) najnowszego, ambientowego albumu, mieć gościa z najwyższej półki