Ravager! Jego drum’n’bassowe numery puszczało BBC, a o jego produkcjach szeroko pisaliśmy na łamach Kluboterapii. Ravager nagrał dla nas nawet absolutnie ekwilibrystycznego Klubomixa. Aż nagle okazało się, że wschodząca gwiazda „połamańców” wydała na winylu… solidny deep house. I do tego zaangażowała się w inspirowany Pendulum zespół grający elektronicznego rocka.

Postanowilismy więc spotkać się z Jackiem i porozmawiać o jego szalonym, muzycznym życiu. Czytajcie uważnie, bo do wygrania jest płyta winylowa z jego muzyką!

Jacek „Ravager” Siedlaczek: Przepraszam za spóźnienie! Musiałem wykąpać syna!

Brzmi męsko. No to na „dzień dobry” wyciągnijmy sedno sprawy. Spotykamy się, bo pachnie twoim kolejnym sukcesem… Wkrótce wydasz coś dużego w dużej wytwórni…

Nie mogę jeszcze za wiele na ten temat powiedzieć, ale to prawda, w styczniu albo lutym, mój numer pojawi się na rocznej składance pewnej wytwórni.

Drum’n’bass? Dubstep?

Drum’n’bass.

Na Kluboterapii pisaliśmy o tym, że twoje drum’n’bassowo-dubstepowe numery były puszczane w BBC, że miałeś ruszyć w trasę po Nowej Zelandii, że potrafisz zmiksować 40 numerów w godzinę, a tymczasem… Tymczasem zmieniłeś ksywkę z Ravager na Soul Habitat i równolegle wydajesz… house. Nudzi ci się czasami drum’n’bass?

Wróciłem do korzeni muzyki tanecznej. Muzyki, od której wywodzi się wiele innych nurtów, natomiast ona sama została przez blisko 30 lat w niezmienionej formie. Prawdziwy deep house, który też tworzę, jest ponadczasowy. Inne gatunki są nacechowane zmieniającymi się trendami, a chicagowskie brzmienia z lat 90-tych nadal brzmią aktualnie i świeżo.

A dnb?

Nie zostawiam drum’n’bassu. Wręcz przeciwnie. Aktywnie rozwijam swoją pozycję w tym nurcie również. Plany na przyszły rok są więc całkiem spore dla obu alter ego – i Ravagera i Soul Habitat.

Co to za house? To deep? Chicago? Opowiedz nam o twoim nowym fascynującym nurcie i wytwórni, w której ukazały się już dwa twoje winyle. Dlaczego akurat house?

Chyba dlatego, że to muzyka bardzo prawdziwa, której nagrywanie daje wiele satysfakcji. Inne gatunki mają to do siebie, że ponad warstwą muzyczną stawia się jakość produkcji, co sprawia, że wiele utworów brzmi nijako i bardzo podobnie do siebie. Skrajnym przykładem mogą być maglowane w kółko EDMowe hity. Stopa, prosta melodia i uderzenia werbla. Byle głośniej. To są takie kawałki na raz: raz przesłuchasz i już nie wracasz. Prawdziwy house jest jak wino – im starszy tym lepszy. Tu nie liczy się ‚pompowanie’ na siłę dźwięku tylko „uczucie”… Wrażenie. To magiczne „coś” co sprawia, że kawałek płynie i za każdym razem gdy go słuchamy doszukujemy się w nim czegoś nowego mimo swojej prostoty.

A te twoje winyle? Niewielu artystów jeszcze ma przyjemność słuchać swoich numerów na wosku.

Materiał na płyty tworzyłem 2 lata temu. Wtedy też podpisałem bardzo szybko kontrakt z jedną ze znanych wytwórni promujących ten gatunek. Niestety, ze względu na gigantyczne kolejki w tłoczniach płyt i kolejki w wytwórni, moje wydawnictwo było skutecznie przekładane. Po roku czekania postanowiłem zrezygnować. Zamiast tego zainicjowałem stworzenie własnej wytwórni. Dogadałem się z dystrybutorem i po krótkich negocjacjach zdecydowałem się wydać wszystko własnym nakładem. Tak przedstawia się historia projektu.

Taki selfpublishing. Po prostu chciałeś grać sety sto procent z winyli ze swoimi trackami w środku? (śmiech)

Tak. Winyl to jedyny słuszny format dla tego gatunku. MP3 na dobrą sprawę może dziś wydać każdy. Winyl to większa inwestycja. Grono odbiorców tej muzyki również docenia fakt wydania jej na czarnych płytach. Chyba dzięki temu można mówić, że wszystkie płyty odniosły sprzedażowy sukces.

Masz szerokie plany w kategorii drum’n’bass. Masz swoją wytwórnię od house’u. I na to wszystko zaangażowałeś się w męskie… trio. To zespół 52 Rockers. Jest gitarka, wokal i ty za deckami. Piszecie, że wykonujecie elektroniczny rock i drum’n’bass. Gdzie inspiracja? Pendulum?

Pendulum, Linkin Park, The Prodigy – wszystkie te zespoły, ktore skutecznie łączą brzmienia rockowe z elektroniką. Choć słuchając materiału mam wrażenie, że największym źródłem napędowym dla 52 Rockers są sesje nagraniowe i wymiany pomysłów / poglądów pomiędzy wszystkimi uczestnikami projektu – nie bezpośrednie inspiracje zaczerpnięte z innych kapel.

Uwaga – będzie coś okiem recenzenta. Z jednej strony wydaje mi się, że chcieliście być bezkompromisowi, energiczni. Z drugiej strony wrzucacie dość cukierkowy teledysk do numeru „Nuts”. Macie spójny pomysł na 52 Rockers?

Spodziewaj się niespodziewanego – jeśli ta maksyma sprawdzi się dla całego materiału, to brzmi to dość spójnie, prawda? A tak poważnie to chcemy, aby muzyka tworzona w ramach 52 Rockers była przystępna również dla słuchaczy, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z podobnymi kawałkami. To będzie słychać na płycie, która już niebawem trafi do obiegu.

A Ty – bo to wywiad z Tobą – nie rozmieniasz się na drobne? Mógłbyś ciągnąć tylko postać Ravagera, wydać kilka podobnych numerów „w swoim stylu”. Postawić wszystko na jedną kartę, bo jak BBC ci mówi, że to jest dobre – to jest. A tutaj wycieczka w house i kapele elektronicznego rocka.

Tak, ale nie samym chlebem człowiek żyje. Kocham dobrą muzykę w każdej postaci i nie zamierzam nigdy ograniczać się do jednego gatunku. Należy jednak pamiętać, że słuchacze mają tendencje do szufladkowania, co powoduje, że trzeba dla każdej ‚odmiany’ tworzyć nowy projekt, nowe muzyczne alter ego. Tak skrajne nurty jak deep house i drum’n’bass nie idą ze sobą w parze. To zupełnie inna publika i staram się to uszanować. Nawet w ramach podgatunków warto rozgraniczać i wąsko precyzować swój muzyczny styl. Planuje w przyszłym roku wystartować również z projektem stricte chilloutowo-atmosferycznym – również pod innym szyldem.

Producencko – pokazałeś, że potrafisz zrobić niesamowite dnb. Wytworzysz house. Domyślam się, że hip – hopowy beat też byś zrobił?

Chyba tak, choć z tym gatunkiem rzadko eksperymentuję. W zasadzie jestem już chyba na takim etapie, że jestem w stanie stworzyć to co mi przyjdzie do głowy bez szczególnego zastanawiania się jak to zrobić. Opanowałem warsztat, teraz wszystko zależy od tego jakie pomysły przyjdą mi do głowy. Niestety 90% tych idei ląduje przeważnie w koszu, bo do niczego się nie nadają. Zazwyczaj odkrywam to dzień po albo po przerwie w nagrywaniu. Szybko usuwam takie kombinacje zadając sobie pytanie „Co to miało być?” po czym siadam dalej do pracy i nagrywam coś innego – i tak w kółko.

Na koniec postawię Cię pod ścianą. Chyba znajdziesz jedną kopię winyla od Soul Habitat dla naszych czytelników?

Nie ma problemu!

KONKURS! Jeżeli więc chcecie zgarnąć winyla z klasycznym, świeżym i polskim deephousem – piszcie na e-mail konkurs@kluboterapia.pl. Rozwiązanie już 11 listopada na naszym facebookowym profilu. Wujek Piłsudski będzie losował szczęśliwca, który otrzyma placek.

Winyla otrzymuje: Bartosz Szyjka. Gratulujemy!

Rozmawiał: Michał Mrozek
(fot. Robert Sawicki)