Legendarna majówka. Molo w Kołobrzegu. Idziemy na drinka do kawiarni „na środku” morza. Patrzymy na chyba już legendarny hotel Bałtyk, w którym to pewien szef pewnego związku lubił sobie wynająć piętro.

W Bałtyku trwa dancing. Oświetlenie z mizernie kolorowej kuli przecina parkiet, a tańczących emerytów widać z trzystu metrów na parkiecie z przeszklonym widokiem na morze. Mają rozmach.

Flash w głowie. Wyobrażam sobie, że też mamy nagle 70 lat. Co to będzie? Sven Vath będzie miał wtedy ze sto. Jak będę wyglądały nasze dancingi?

Pierwsza wizja. Mamy podziurawione spodnie, flanelowe koszule, słomkowe kapelusze i rzadkie wąsy… Nadchodzi długi breakdown i nagle tłum emerytów podnosi ręce do góry:

„And we build up castles
In the sky and in the sand
Design our own world
Ain’t nobody understand”…

Z oczu płyną łzy, stare małżeństwa po platynowych godach przytulają się czule wspominając wszystkie ravy w Berlinie w 2010 roku. Czerwony stroboskop przecina powietrze.

Myślę sobie… Nie, nie, nie. Robię swoje 65 urodziny. Przychodzą znajomi, jemy bezowy tort, pijemy wódeczkę z takich małych kieliszków 20 mililitrów i nagle wszyscy płyną i podnoszą ręce, bo z głośników leci:

„You are a primitive woman I am a primitive man
We are primitive people in a primitive land

We’re not too far from the future
We’re not too far from the past
And this moment, this moment won’t last.”

Potem sobie myślę, że nawet jakby to poleciało pojutrze na moich 30 urodzinach to i tak nikt tych rąk nie podniesie. Wracam więc do rzeczywistości i zastanawiam się, co będzie dla NAS hitem na dancingach. Takim hitem, że nawet każdy ze złamaną nogą, wodą w kolanie i starczym reumatyzmem ruszy na parkiet odrzucając kule w kąt… Tak systemowo, dla całego turnusu…

„We’re up all night ’til the sun
We’re up all night to get some
We’re up all night for good fun
We’re up all night to get lucky”

Nucę wszystkie „hity” – „naszych” współczensych czasów szanownej małżonce, a ta sprowadza mnie na ziemię.

„Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run this motha?
Girls
Who run this motha?
Girls
Who run this motha?
Girls
Who run this motha?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls
Who run the world?
Girls”

Nie będzie budowania zamków z piasku przez prymitywnych ludzi. Do 2078 roku wszyscy o tym zapomnimy.

To jeszcze tylko jedno pytanie? Co może być bardziej energetyczne od dzisiejszego techno? Co może być bardziej wykręcone niż najdziwniejsze dupstepy? Co może być szybsze niż jakieś speedcory? Myślę, że w 2078 roku młodzi będą słuchać melodycznego funku. A jakiś dobry dzisiaj set Richiego Hawtina będzie dla młodych tak przypałowy, jak dzisiaj sety spod Poznania z ’99.

Wrócimy do tematu w 2078 roku. To będzie felieton na 70 urodziny Kluboterapii.

Zobacz inne wpisy na naszym blogu:

Blog #2: „Noc jest życiem”? Chyba nie… (o mocno przeciętnej książce bramkarza z Berghain)

Blog #4: Dojrzałość z Trainspotting 2 (relacja z kina)

Blog #5: O nietykaniu klasyków (o beznadziejnym remiksie Solomuna)

Blog #6: Techno Liga Mistrzów (bo imprezy są jak mecze)

Blog #7: Za stary na Berlin (po sylwestrze w Watergate)

Blog#9: Portugalska Ziemia Festiwalowa (dzieje się w Portugalii)

Blog#10: Na techno do Bydgoszczy (legendarny cykl w Mózgu)

Blog#11: Wiosna w Poznaniu (po imprezie z Kollektiv Turmstrasse)